Pierwsze książki dla niemowlaka. O książeczkach kontrastowych
Uwielbiam czytać. Kiedyś, kiedy miałam na to czas 😉 czytałam intensywnie i namiętnie. Przy dobrej książce potrafiłam oderwać się od rzeczywistości i wniknąć w czas i przestrzeń książkowej fabuły. Bezdyskusyjnie czytanie rozwija, dlatego jeszcze w ciąży myślałam o tym, jak przelać swoją pasję na syna. Buszując w sieci znalazłam informacje o książeczkach kontrastowych skierowanych do kilkumiesięcznych dzieci.
Pierwsze książki dla niemowlaka
Na okładce takiej książki znajdziemy informację o tym, że przeznaczona jest dla maluchów od trzeciego miesiąca życia wzwyż. Mój Syn miał dobrze ponad miesiąc, kiedy zaczął “czytać”. I z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że warto spróbować zainteresować niemowlaka takim sposobem spędzania czasu.
Przede wszystkim forma owych książeczek pozwala skoncentrować wzrok maleństwa w jednym miejscu. Jak wiadomo postrzeganie niemowlęcia jest inne niż dorosłego człowieka. Obraz, który ma przed oczami jest rozmazany, dwuwymiarowy i nabiera konturów dopiero z odległości 20-30 centymetrów. Do tego widzi tylko jasne i ciemne plamy. Stąd zestawienie bieli z czernią, które pozwala wyodrębnić dziecku konkretny kształt. W książkach kontrastowych są to zazwyczaj symbolicznie przedstawione elementy otaczającego nas świata (zwierzęta, przedmioty codziennego użytku czy figury geometryczne). Obserwując otrzymuje pierwsze bodźce i obrazy, które stymulują jego rozwój.

Oprócz skupienia i uważnego lustrowania ilustracji (które dają chwilę oddechu mamie ;)) okazuje się, że “czytanie” może wpłynąć pozytywnie na zdolności ruchowe dziecka. Mojego ponad miesięcznego wtedy Syna zmotywowały do podparcia się na rączkach i uniesieniu wysoko główki, co trwało kilkadziesiąt sekund! Nawet nie macie pojęcia w jakie osłupienie mnie wprawił, kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy w takiej oto pozycji:

Poza tym książki okazały się świetną alternatywą dla zabawek, które na tamten moment zupełnie Tymka nie interesowały. Zamiast przekładać go bezmyślnie z miejsca na miejsce, zmieniając pozycje z pleców na brzuch dostarczyłam mu impulsów niezbędnych do zainteresowania się światem wokół, wyciszyłam nieco emocje, no i pobudziłam ruchowo 🙂 Uświadomiło mi to też, że świat uczuć i pragnień takiego maleństwa jest znacznie większy niż nam się wydaje, nie ogranicza się do podstawowych fizjologicznych potrzeb. Dlatego wszystkim mamom, które mają w domu taką małą istotkę zachęcam do sprezentowania jej książeczek kontrastowych.
A tutaj zmęczona po nocy mama, bez makijażu, nieuczesana “czyta” Synkowi już od samego rana 😉

Zobacz również
Self-regulation. Opowieści dla dzieci o tym, jak działać, gdy emocje biorą górę” recenzja książki Agnieszki Stążki-Gawrysiak
1 czerwca 2020
Książki o emocjach dla dzieci
13 sierpnia 2020
2 komentarze
Pingback:
Pingback: